Blog, ERP

Wdrożenie ERP – case study

Kiedy opadnie kurz…

“After you left that day, I felt a kind of beautiful small sadness. Like watching a lone bicycle rider in the rain at night.”
– Jonathan Carroll

Są rozmowy, które nie kończą się wraz z wyłączeniem nagrywania. Zostają pod skórą. Wracają wieczorem. Wypływają następnego dnia, kiedy patrzysz w okno, zamiast w kalendarz. Tak było tym razem.

Nagrywałyśmy kolejny odcinek NK-IT o wdrożeniu systemu ERP w GRUPA MARDOM. Ze mną dwie niezwykłe kobiety Joanna Groszkowska Dyrektor Personalna w Mardom i Aneta Leszczyńska Project Manager w COMACOM – TRIVA ERP | enova365

Temat niby dobrze znany: wdrożenia systemów ERP. Procesy, moduły, harmonogramy, budżety. Tymczasem to była rozmowa o czymś trudniejszym do uchwycenia o „uczciwej komunikacji między ludźmi”, zanim rozpocznie się jakakolwiek praca.

O tym, że projekt nie rozpada się dlatego, że system był „zły”. Ani dlatego, że ktoś „nie dojechał z analizą”. Projekt rozpada się dużo wcześniej tam, gdzie nie wypowiadamy pewnych zdań. Albo wypowiadamy je za późno.

W trakcie rozmowy padło kilka takich zdań, które zatrzymują myśl w pół kroku.

Że zaufanie to nie deklaracja na kickoffie, tylko codzienny wysiłek.
Że czasem najbardziej odpowiedzialne jest powiedzieć „nie wiem” zamiast „damy radę”.
Że prawdziwa współpraca zaczyna się wtedy, kiedy ktoś ma odwagę przyznać, że czegoś się obawia.
I że transparentność to nie „dokument w SharePoint”, tylko sposób, w jaki potrafimy mówić o problemach „zanim” one urosną.

Ta rozmowa zostanie ze mną.

Nie dlatego, że powiedziałyśmy coś odkrywczego albo coś o czym nie wiedziałyśmy. Ale dlatego, że powiedziałyśmy rzeczy, które zwykle zostają w zamkniętych salach konferencyjnych i prywatnych kanałach Teamsów.

A może w branży naprawdę potrzebujemy ich bardziej, niż nam się wydaje.

Szczególnie, że historia dotyczy niezwykłej polskie, rodzinnej firmy produkcyjnej, która z małej, garażowej urosła do dużej, zatrudniającej blisko 700 pracowników organizacji znanej na świecie. „Dziś trudno w to uwierzyć, ale wszystko zaczęło się od prostego szynowego karnisza. Dokładnie w 1985 roku w Lipnikach Starych, w przydomowym garażu, wyprodukowany został jego pierwszy egzemplarz. Początkowo firma działała jako niewielki, przydomowy zakład zatrudniający 5 osób i znany jedynie najbliższej okolicy. 30 lat obecności na rynku w pełni zaowocowało rozwojem oraz wprowadzeniem nowych technologii. Jednak podstawowe zasady rzemiosła oraz zamiłowanie i pasja do tworzenia niezwykłych produktów, niezmiennie towarzyszą właścicielom i przekazywane są z pokolenia na pokolenie.” – to fragment ze strony www.

Sami rozumiecie, że nie możecie przegapić tego odcinka 😊
Bo niektóre rozmowy mają to do siebie, że zmieniają to, jak patrzymy na pracę, ludzi i to, co między nimi.
Nagranie dostępne już wkrótce na kanałach Youtube i Spotify!